nowość
Zawsze mi się wydawało, że jestem człowiekiem prozy. Że wersowanie nie dla mnie, że raczej strumień świadomości niż liryczny porządek. I oto jaka niespodzianka! Wiedziona podpowiedziami Osoby Której Można Zaufać i własną intuicją postanowiłam spróbować. Napisałam piosenkę. I od tego momentu poczułam się kimś innym. Zmieniła się perspektywa i moje myślenie o sobie i o świecie. Potem napisałam jeszcze dwie i pewnie już teraz będę pisać. No i od tej pory jestem Człowiekiem, Który Pisze Piosenki.
coś w tym jest... Najpierw byłem wściekły, ale potem
doszedłem do wniosku, że to dobrze, że takie niejasne tematy są za
mojego życia wyjaśniane - przyznaje teraz Lech Wałęsa.
zamieszanie
To się nam teraz w kraju dzieje. Krzyczą, wrzeszczą, jazgoczą i ujadają. Ciekawe tylko czy to coś zmieni... To jak front atmosferyczny spowodowany różnicą ciśnień. Prawo lewo wysokie niskie. Może po prostu wszystkie te burze muszą się przetoczyć, żeby ciśnienie się wyrównało. Tylko ile jeszcze lat ma to trwać?
29
Dziś są moje ostatnie dwudzieste urodziny. Lubię świętować urodziny, bo tak się składa, że życie mnie cieszy. Od rana smsy, maile i telefony z zyczeniami, a to bardzo przyjemne. Kupiłam też moje ulubione ciastka, żeby wystawić na stole w pracy i zgarnać dodatkową porcje życzeń. Ich szczerość jest wprawdzie wątpliwa, ale co tam. Zawsze jest szansa, że wypowiedziane życzenie się spełni.
Wrzuć mentosa do dietetycznej coli, a z butelki tryśnie prawdziwa
fontanna piany aż na kilka metrów w górę. Ten eksperyment zrobił furorę
na filmach wideo w serwisie youtube.com, ale dopiero teraz naukowcy
zrozumieli, jak to działa.
Właściwie
wystarczy cokolwiek wrzucić do gazowanej wody, by zaczęły się z niej
wydzielać bąbelki rozpuszczonego dwutlenku węgla. Zwykle jednak efekt
nie jest nawet w części tak spektakularny jak z mentosem w coca-coli.
Zespół Tonyi Coffey z Uniwersytetu Stanowego Appalachian w Karolinie
Północnej próbował tego doświadczenia w różnych konfiguracjach - ze
zwykłą colą, wodą gazowaną, tonikiem. Dodawano do nich soli, piasku,
gumy arabskiej, płynu do zmywania.
Wreszcie ustalono, że
kluczowy jest aspartam, słodzik coca-coli. Lepiej niż cukier zmniejsza
napięcie powierzchniowe cieczy, co ułatwia powstawanie bąbelków. W
zwykłej coli fontanna jest znacznie słabsza. Z kolei mentosy mają
najlepszy kształt i szorstkość, aby rozpocząć reakcję. Są pokryte gumą
arabską, która również osłabia napięcie powierzchniowe. Inne cukierki o
równie szorstkiej powierzchni nie wywoływały aż tak dużej fontanny. Co
więcej, mentosy są dość ciężkie, szybko toną, więc po drodze inicjują
wydzielanie bąbelków w całej objętości coli. Bąbelki unoszą się
lawinowo ku górze, pociągając za sobą inne. Pokruszone cukierki
sprawiały, że fontanna osiągała ledwie 30 cm wysokości.
firmy
Pracuję teraz w firmie, która produkuje reklamy TV. Ekipa jest teraz na zdjęciach w Ameryce Południowej, a w biurze spokój. Błogi. Może nawet zbyt błogi, bo zwyczajnie się nudzę. Odliczanie godzin do końca pracy jest gorsze niż praca. Zostaję tu tylko do końca czerwca, bo z kombinatoryką stosowaną nie chcę mieć nic wspólnego. Zatrudnianie sekretarki pracującej 8 godzin dziennie od poniedziałku do piątku na umowę o dzieło (jakie dzieło?) to łamanie prawa. Więc przenoszę się do firmy, która podpisała ze mną umowę o pracę na okres próbny z trzytygodniowym wyprzedzeniem, gdzie wynegocjowałam sobie pensję i gdzie potraktowano mnie jak człowieka. Oto gdzie będę pracować:
Trio Management jest firmą doradczą działającą na polskim rynku od 2001 roku.
Jesteśmy
cenionym doradcą dla ponad 300 klientów, w większości z listy 500
największych polskich przedsiębiorstw według rankingu „Rzeczpospolitej".
Zatrudniamy bardzo doświadczony zespół polskich specjalistów. Stawiamy na jakość.
Oferowane
przez nas usługi cieszą się dużym uznaniem naszych klientów. Dlatego w
rzeczoznawstwie finansowym jesteśmy liderem w Polsce.
Silne alianse partnerskie pozwalają nam świadczyć Państwu usługi na całym świecie oraz uzupełniać je o aspekty prawne i podatkowe.
Figura męża
Kiedyś na moje marudzenie, że chciałabym mieć męża, moja przyjaciółka stwierdziła: "sama powinnaś być dla siebie mężem". Parę miesięcy minęło zanim pojęłam o co jej właściwie chodziło. Są prawie każdego dnia momenty kiedy potrzebujemy wsparcia, dobrego słowa i rady. Najczęsciej oczekujemy, że inni nam to dadzą. Często jest to powodem zawodu. W takich sytuacjach pozwoliłam mówić mojemu "mężowi". Kiedy zastanawiam się co zrobić on mi radzi. Kiedy mi żal, że jakoś nikt nie zaprasza mnie do kina, on mnie tam zabiera. Kiedy wątpię w swoje możliwości zapewnia, że to tylko chwilowe i na pweno sobie poradzę. Sami przecież najlepiej wiemy co potrzebujemy usłyszeć i czekamy aż inni nam to powiedzą, a możemy mówić to sami do siebie. Mnie łatwiej z figurą męża bo to niby mój własny głos ale w jakimś sensie zewnętrzny. Pomaga. Od tamtego momentu gdy się pierwszy raz odezwał jest mi łatwiej.